Podczas swojej skitułaczki napotykamy się na ludzi z różnymi historiami swego życia, z większym lub mniejszym bagażem skidoświadczeń. Niektórzy z nich to zwykli szarzy lecz jakże poczciwi ludzie, a inni to prawdziwi wojownicy, skiwojownicy najwyższej rangi.
Ostatni z setek odbytych półtorejgodzinnych spacerów po górach nie zapowiadał się szczególnie. Brodząc po leśnych bezkresach niczym prawdziwi traperzy, szukając sensu swojego skiżycia, meandrując w ciszy pomiędzy wielkimi świerkami, mniejszymi sosnami oraz karłowatymi modrzewiami, spotkaliśmy pewnego osobnika, który zaprosił nas do ukrytej w dzikiej gęstwinie górskiego skilasu piwnicy. W pierwszej chwili, zdezorientowani jak wyrwana ze snu dzika zwierzyna, nie potrafiliśmy odnaleźć istoty owego zaproszenia lecz ku wielkiemu zaskoczeniu, towarzyszącemu potokowi łez skiwzruszenia oraz gęsiej skórce przeszywającej całe nasze atletycznie zbudowane ciała, zza tzw. winkla wyłonił sie on! Znany w całym skiświecie alpejczyk – Leszek Miller!!!
Rozmów nie było końca, lecz prezentujemy jednynie jedno zdjęcie. Reszta pozostanie w naszych sercach i wspomnieniach ….
W mailach od sympatyków i miłośników Skiwojownika.pl dość często pojawiała się ostatnio jedna kwestia.
“Skąd się wziął skiwojownik?” – pyta Radosław25cm z Lublina
“Jak stać się ski-wojownikiem lub ski-amazonką?” – zastanawia się Mały90 z Katowic
“Nie kumam dlaczego skiwojownik, a nie np. skilegionista albo żołnierz.” – frapuje się Kazio_z_piwnicy
Otóż prawda jest taka, że z powstaniem skiwojownika związana jest naturalnie skilegenda. Moment jej narodzin ginie w mrokach dziejów. Wiadomo jedynie, że praskiojciec wszystkich skiwojowników i skiamazonek, którego ona dotyczy, przekazał ją swoim synom i córkom, a oni przekazywali ją dalej, aż w prawie niezmienionym kształcie przetrwała do naszych czasów. Zaczyna się ona tak…
Zacznijmy jednak od początku. Kompleksowy proces przygotowawczy do wyścigu skidrużyna rozpoczęła w przededniu zawodów od mikrocyklu określanego fachowo łacińską skisentencją ergo bibamus. Określenie tegoż cyklu jako mikro-, nie dokońca jednak zbiega się z rzeczywistością, bowiem zawziętość atletów sprawiła, iż przeciągnął się on do późnych godzin nocnych, jeśli nie porannych. Przyzwyczajone do tego typu długodystanowego wysiłku, organizmy skiatletów, poddały się jednak bez trudu błyskawicznej regeneracji zapewniając relatywnie wysokoprocentową dyspozycję w dniu startu.
Treningi, dieta, zawody, dyscyplina. To chleb powszedni skiwojowników. Ale pod twardą powłoką kryje się miękkie serduszko. Zobacz, jak półbogowie narciarstwa półalpejskiego angażują się w słusznej sprawie. Zobacz ich ludzką twarz!
W dniach 15-16 marca 2010, w 131 rocznice skonstruowania żarówki przez Thomasa Edisona, na urwistych zboczach Krynickiej Jaworzyny odbyły się najważniejsze wyścigi skisezonu – Mistrzostwa Polski w Narciarstwie Alpejskim tudzież Zjazdowym. Krynicki skiobszar gościł na ten czas najodważniejszych narciarzy i najbardziej waleczne narciarki z kraju Mieszka I.
Gigant
Zmagania o honory MP rozpoczęły się w poniedziałek od slalomu giganta na kruczoczarnej trasie nr 5. Świt przywitał startowników gęstym opadem śniegu i mglistą aurą, więc rozpoczynające wyścigi Panie nie miały łatwego zadania. Na szczęście Bogowie przychylni byli skinarciarzom i z biegiem czasu pogoda stawała się coraz lepsza. W rywalizacji Pań nie było niespodzianek. Prowadząca po pierwszym szusie Agnieszka Gąsienica-Daniel potwierdziła swoja olimpijską formę i zasłużenie zdobyła tytuł Mistrzyni kRaju uzyskując najlepszy czas również w drugim przejeździe. Platz nr 2 przypadł Kasi Karasińskiej, która na mecie zameldowała się z ponad 1 sekundową stratą. Godnym pochwały jest wyczyn naszej Skiamazonki Karoliny Chrapek, którą po gargantuicznym wysiłku i dwóch rychłych przejazdach zdobyła 3 miejsce, pozostawiając w pokonanym polu takie sławy jak Marynię Gąsienicę-Daniel (4), Annę Berezik (5) czy skidominatorkę akademickich wyścigów – Karolinę Klimkovą z Czechosłowacji (9).
Prezentujemy kolejny etap przygotowań do zbliżających się Mistrzostw Polski w Krynicy. Fakt, że nie urodziliśmy się w górach, ani nawet w przedgórzu, pogórzu czy zagórzu (tym bardziej Zabrzu), motywuje nas do wyznaczania sobie tym bardziej ambitnych celów treningowych i sięgania nartami tam gdzie inni nie sięgają. Tym razem warunki śniegowe pozostawiły troche do życzenia i zmusiły nas do rostawienia wiraży na miarę super G. Relacja z treningu poniżej.
Portal skiwojownik.pl ze współpracą ze skiamazonką Kalą Klimek pragnie zaprosić wszystkich skiwojowników oraz skiamazonki na niesamowite wydarzenie! W najbliższą niedzielę Wielkiego Postu tj 14 marca na stokach ski-obszaru Harenda w Zakopanem znanego z przeprowadzonych tam AMPów, oraz wszelakiego rodzaju treningów odbędą się wyścigi na najwyższym poziomie w bardzo szczytnym celu. Nie będziemy sie ścigać o minimum olimpijskie, o kolejne tytuły multimedalistow lecz w celu zbiórki pieniędzy na rehabilitację i powrot do zdrowia wybitnego skiwojownika, byłego zawodnika kadry narodowej Marcina Witka znanego pod skipseudonimem Dudek !
Ostatnie komentarze